O Nas

Dobre tłumaczenie to odpowiedni zapis oryginału. Profesjonalne przekładanie słów i znaczeń. Tłumacz w nim nie istnieje, bo najważniejszy jest zawsze autor.

Ale to tłumacz „oswaja słowa”, z których później wielu czerpie wiedzę. Umożliwia poznanie tego, czego poznać nie byłoby łatwo bez jego udziału. Jest pomostem pomiędzy dziełem, a jego odbiorcami. Na pozór nieważny, pomijany, lecz bez niego poznanie nie byłoby możliwe. „Ile trudności i nieporozumień można by uniknąć, ile czasu oszczędzić, oddając sprawy w zaufane ręce tłumacza.”

( Friedrich von Gentz)

Dobre tłumaczenia to projekt zespołu doświadczonych tłumaczy języka niemieckiego, naturalna odpowiedź na zapotrzebowanie na profesjonalne, terminowo wykonane tłumaczenia.
Zapraszamy do strefy dobrych tłumaczeń

 

12.04.2012

Tłumaczenie a interpretacja – czyli pokusy opowiadania...

„Przekładając tekst, otwieramy Innym nowy świat, tłumaczymy go, a tłumacząc – przybliżamy, pozwalamy w nim przebywać, uczynić go cząstką naszego osobistego doświadczenia”[1] – mówił Ryszard Kapuściński w swoim referacie poświęconym pracy tłumacza.

Tłumacz otwierając przed innymi nowy świat, powinien przedstawić go tak, jak opisał go autor. To autor kreuje bowiem rzeczywistość, którą pragnie się podzielić. On dobiera słowa i on decyduje o tym, co niedopowiedziane. A im więcej niedopowiedzeń i przemilczeń tym większa pokusa, by „dopowiedzieć” czytelnikowi i wypełnić owe luki.

Praca z tekstem, w którym autor posługuje się stylem oszczędnym, pozbawionym patosu, ze szczególnym odniesieniem do konkretu, wymaga od tłumacza niezwykłej dyscypliny językowej. Każde słowo w tego rodzaju tekstach ma swoje znaczenie i nie zostało tam umieszczone przypadkowo. A każda próba dodania słów przez tłumacza może prowadzić do fałszywego przedstawienie zamysłów autora. Prowadzić może w konsekwencji nie tylko do zniekształcenia jego stylu, ale i myśli. A przecież zadaniem tłumacza jest wprowadzanie innych do nowego świata wykreowanego według koncepcji autora, nie tłumacza. Rację należy przyznać Nikołajowi Gogolowi, który zauważył, iż “Tłumaczenie powinno przypominać szybę, całkowicie przeźroczystą, tak aby czytelnik nie zauważał jej istnienia.”

[1] http://serwisy.gazeta.pl/kapuscinski/1,23084,2746460.html, odczyt 12.04.2012.

02.04.2012

Czym chata bogata... – czyli o wizycie nowego prezydenta Niemiec w Polsce

Joachim Gauck objął urząd prezydenta Niemiec 18 marca 2012 roku, po swym odchodącym w niesławie poprzedniku – Christianie Wullfie. Na miejsce pierwszej, oficjalnej wizyty wybrał Polskę – przebywał w naszym kraju w dniach od 26 do 27 marca. Ów wybór świadczy o dobrych stosunkach sąsiedzkich pomiędzy Polską a Niemcami.

Gauck, w wywiadzie udzielonym Gazecie Wyborczej, podkreślał konieczność budowania dobrych relacji na linii Berlin – Warszawa. Co więcej, zwracał uwagę na wkład Polaków w budowanie wspólnej, wolnej Europy: „Nasza pokojowa rewolucja w NRD również dlatego mogła odnieść sukces, ponieważ nasi polscy sąsiedzi już pokazali, że wolność można wywalczyć nawet wbrew dominacji komunistycznego aparatu ucisku. I było wiele spotkań ze wspaniałymi znajomymi i przyjaciółmi takimi jak Bodgan Borusewicz, Adam Michnik, Władysław Bartoszewski. Z Polską wiążę tę godną podziwu historię wolności i demokracji - byłem przy grobie Jerzego Popiełuszki, byłem w Muzeum Powstania Warszawskiego. Zawsze kiedy przyjeżdżam do Polski, napotykam na te tradycje i są mi one bardzo bliskie.”[1]

Wzajemne relacje Polski i Niemiec, jak zwraca uwagę Gauck, nie są wolne od sporów i kwestii problematycznych. O ile sprawa zwrotu majątków wypędzonym, nie jest priorytetem dla społeczeństwa niemieckiego, o tyle wątpliwości i dyskusje wzbudza np. budowa elektrowni atomowej w Polsce. Jednakże, jak zauważa słusznie Gauck siła partnerstwa i dobrych relacji tkwi w możliwości dyskusji, która musi obejmować także (a może przede wszystkim) zagadnienia kontrowerysjne i drażliwe.

Wizyta prezydenta Niemiec w Polsce pozwala wierzyć, iż stosunki niemiecko - polskie będą układać się poprawnie, co przyczyni się do wymiany handlowej, kulturowej, czy w dziedzinie oświaty.

[1] http://www.warschau.diplo.de/contentblob/3484754/Daten/2165972/InterviewGauck.pdf, (dostęp 28.03.2012).

23.03.2012

Ambarasy słowne – czyli zmagania z językiem obcym odsłona pierwsza

O tym, że nauka języka obcego nie przychodzi łatwo, wiedzą wszyscy, którzy podjęli wysiłek zgłębienia mowy innych. Wiedzą także o tym, że posługiwanie się językiem obcym niejednokrotnie prowadzi do gaf językowych. Konsternacja na twarzy i szczery uśmiech interlokutora mogą sugerować niewłaściwy dobór słów. Ale czy możliwa jest w ogóle nauka języków obcych bez popełniania błędów językowych? Pomimo pomyłek, na szacunek zasługuje każdy wysiłek (nawet nieudolny) komunikowania się w języku obcym.

Poniżej przytoczę fragment ogłoszenia o pracę na stanowisko „zręcznego grafika”, które udowadnia, że nauka języka polskiego nie należy do łatwych. Miłej lektury!

„Korzystając możliwością, chciałbym zaprosić was do naszego procesu rekrutacji i dać krótkie streszczenie korzyści i wymagań dotyczących tego stanowiska.

Jeżeli bierzecie przerwe w karierże, jesteścię na urlopie macierzyńskim, niedawno przeszedliśćie na emeryturę lub po prostu szukacie jakiegoś zatrudnienia niepełnego, to stanowisko jest dla Was.

Nawał pracy: zręczny grafik od 1 do 3 godzin dziennie.

Możemy zagwarantować co najmniej 20 godzin za zajęciem w tygodniu.
Wynagrodzenie: początkowo wynosi 3000 euro miesięcznie plus prowizja.

Obszar: Europa

Należy pamiętać, że nie istnieją żadne opłaty startowe lub depozyty, aby rozpocząć pracę dla nas.”

15.03.2012

W doborowym towarzystwie - „Zakochany Goethe” - Philippa Stölza

Brytyjski aktor, reżyser i pisarz Peter Ustinov powiedział kiedyś, że: „Największa miłość – zawsze ta, która pozostała niespełniona.” O tęsknocie kochania, niespełnieniu, żalu i osamotnieniu młodego pisarza opowiada film Philippa Stölza pt. „Zakochany Goethe”.

Młody, nieznany poeta Johann Wolfgang Goethe marzy o sławie i karierze w świecie literatury. Studia prawnicze traktuje jako zło konieczne, co w końcu doprowadza jego ojca Johanna Caspara do wysłania syna na prowincję do Wetzlar, by tam pod okiem doświadczonego adwokata i jurysty zapałał miłością do prawa.

Niepokorny i knąbrny Goethe poznaje uroki życia małomiasteczkowego, gdy poznaje Charlotte Buff. Zakochany do szaleństwa, szczęśliwy i spełniony zdaje się wieść sielankowe życie. Euforię młodych zakłóca jednak wiadomość o konieczności poślubienia przez Charlottę szanowanego i znanego adwokata Alberta Kestnera.

Goethe wyzywa rywala na pojedynek, za co zostaje skazany na pobyt w więzieniu. W celi przelewa swe emocje na papier, pisząc między innymi: „Nie myślałem i nie śniłem w mym życiu, że spotkam w tak czystej formie tak gwałtowną żądzę i tak gorące i tęskne pożądanie. Przeżywam dni tak szczęśliwe, jakie Bóg chowa dla swych świętych; niech się ze mną stanie, co chce, nie będzie mi wolno powiedzieć, że nie zaznałem radości, najczęstszych radości życia.

Publikacja „Cierpień młodego Wertera” przynosi mu sławę i toruje drogę jego dalszym publikacjom.
Polska premiera filmu „Zakochany Goethe” od 2 marca w kinach studyjnych.

28.02.2012

Międzynarodowa feta na cześć języków ojczystych

Możemy mówić w wielu językach obcych, ale śnimy i marzymy zawsze w języku ojczystym. Odgrywa on szczególną rolę w kształtowaniu świadomości narodowej, służy budowaniu więzi międzyludzkich, spaja naród w obrębie państwa i poza jego granicami.

By docenić i uczcić językową różnorodność oraz zachęcić do posługiwania się językami ojczystymi, dzień 21 lutego ustanowiono Międzynarodowym Dniem Języka Ojczystego. Święto patronatem objęła Organizacja Narodów Zjednoczonych do Spraw Oświaty, Nauki i Kultury (UNESCO).

Idea uczczenia języków narodowych zrodziła się na bazie tragicznych wydarzeń z 1952 roku, kiedy to w Dhace (dzisiejszej stolicy Bangladeszu) manifestanci domagali się uznania języka bengalskiego za język urzędowy Pakistanu, w którego granicach znajdowała się wówczas Dhaka. Pokojowa manifestacja została krwawo stłumiona.

Naukowcy szacują, że na świecie używa się obecnie około 6 tysięcy języków. Ich liczba z każdym rokiem maleje. Gdy umiera język, ubożeje światowe dziedzictwo. Do języków wymarłych możemy dziś zaliczyć m.in. język bo (z grupy języków andamańskich), dalmatyński (z grupy języków romańskich), połabski (z grupy języków słowiańskich) i wiele innych.

A przecież rację trzeba przyznać niemieckiemu filozofowi i językoznawcy Wilhelmowi von Humboldtowi: „Należy [...] uznać języki i ich zróżnicowanie za potęgę władającą dziejami ludzkości, a jeśli jej nie docenimy albo nie dość wyraźnie lub w sposób zbyt ograniczony uchwycimy jej oddziaływanie, wówczas uzyskamy niepełne pojęcie o tym, jak ludzkość weszła w posiadanie – jeśli można się tak wyrazić – tej masy intelektualnej, którą w sposób jasny i określony udało jej się wydobyć z królestwa myśli.”

22.02.2012

Rozkosze życia w Polsce – czyli czy Polska da się lubić?

O tym, że Polska da się lubić przekonuje Niemców i Polaków Steffen Moeller, który od kilkunastu lat mieszka i pracuje w Polsce. Porzucił Berlin dla Krakowa, a własne spostrzeżenia na temat mentalności Polaków i Niemców opisał w książce pt.”Polska da się lubić”. Z przymrużeniem oka i sporym dystansem opisuje zjawiska i rzeczy, które go w naszym kraju zdumiały.

Z humorem odsłania kolejne cechy charakteru Polaków: pokazuje, jak ważna jest u nas gościnność i życzliwość. Nie pomija jednak polskich przywar. Ze zdziwieniem obserwuje, że każda podróż tramwajem kończy się pytaniem: Pan też wysiada? Tak jakby osoba stojąca blisko drzwi miała zamiar je barykadować. Odnosi się także do polskiego pesymizmu, wszakże jesteśmy narodem, który wiecznie narzeka. Dla ilustracji zjawiska wiecznego niezadowolenia i czarnowidztwa w książce odnajdujemy dialog pomiędzy dwoma Polakami: optymistą i pesymistą:
- optymista mówi: zobaczysz dojdzie do tego, ze nas wszystkich wywiozą na Sybir!
- pesymista odpowiada: a gdzie tam, piechotą będziemy musieli iść...

Moeller opisuje także zmagania z językiem polskim. Zauważa, że Polacy są w stanie każde słowo zdrobnić, również takie, którego według zasad logiki nie da się zdrobnić. I tak w języku polskim funkcjonuje np. wszyściutko, drobniutko, malutko, różowiutko itp.

Dowcipnie i lekko pokazuje Moeller świat Polaków z perspektywy obcokrajowca. Wskazuje, co różni Polaków i Niemców w codziennym patrzeniu na siebie i otaczającą rzeczywistość.

16.02.2012

W doborowym towarzystwie - „Róża” Wojciecha Smarzowskiego

Niezawoalowane zło, pozbawione przynależności narodowej i ojczyzny pokazuje Smarzowski w najnowszym filmie pt. „Róża”. Dotyka istoty cierpienia i niesprawiedliwości. Udowadnia, że zwycięstwo jednych jest początkiem gehenny drugich.

Reżyser odsłania karty niechlubnej historii Polski. Po zakończeniu wojny Mazurzy uznani zostali przez nowe władze polskie i radzieckie za Niemców. Jako „obcy” stawali się ofiarą prześladowań, dyskryminacji, gwałtów, w końcu masowych wysiedleń.

Róża traci na wojnie męża – żołnierza Wehrmachtu – i sama staje się celem ataków żołnierzy radzieckich. Wielokrotnie gwałcona i bita spotyka żołnierza Armii Krajowej – Tadeusza, któremu Niemcy zgwałcili i zabili żonę. Łączy ich ból utraty i sprzeciw wobec nowej, wrogiej rzeczywistości w postaci Polski Ludowej. Ogrom nieszczęść pogłębia jeszcze choroba Róży – cierpienie atakuje ich zewsząd, nie ma jednego źródła. Tadeusz staje się świadkiem niewypowiedzianego bólu ukochanej kobiety. A przecież „cierpienia tego, kogo się kocha, są moralnie bardziej nieznośne od własnych”. Z własnym bólem przyjdzie mu się mierzyć w więzieniach Służb Bezpieczeństwa. Czynić zło mogą bowiem nie tylko „obcy”.

Doskonałe kreacje aktorskie Agaty Kuleszy i Marcina Dorocińskiego oraz wybitna muzyka Mikołaja Trzaski sprawiają, że obraz Smarzowskiego trudno wyprzeć z pamięci.

26.01.2012

W doborowym towarzystwie - „W ciemności” Agnieszki Holland

Nominowana do Oscara, najnowsza produkcja Agnieszki Holland pt. „W ciemności” doskonale obrazuje jak ważny jest język w oddaniu rzeczywistości. Film opowiada historię Leopolda Sochy – drobnego przestępcy, który przez 14 miesięcy ukrywał Żydów w lwowskich kanałach. Początkowo zapowiadający się interes życia, okazuje się być dla Sochy najważniejszą misją, z jaką przyjdzie mu się zmierzyć.

Obraz Holland jest także potwierdzeniem słów Stefana Kisielewskiego: „Myśli podane w obcym języku zmieniają kolor”, stąd główni bohaterowie filmu – Polacy ze Lwowa posługują się tzw. bałakiem czyli jezykiem lwowskiej ulicy, zbliżonym do gwary lwowskiej. Używanie bałaku i gwary lwowskiej uwiarygadnia w oczach widza przedstawioną historię i jej bohaterów. Wypowiadane z lwowskim zaśpiewem słowa: bajbus, ćmaga, frygać, kawuncia, naobkoło, za frajer przenoszą widza do wojennej rzeczywistości Lwowa.

Lwowska gwara to słownictwo zapożyczone z języka polskiego, niemieckiego, ruskiego, ukraińskiego, greckiego i łaciny przekształcone na wschodni zaśpiew. Słownictwo używane przez Polaków we Lwowie jest fenomenem, gdyż „lwowska gwara, to (...), przekręcanie wyrazów, przekręcanie wszystkiego, co się da na własną modłę przerobić. Co drugi wyraz był stylizowany po lwowsku. Nie pomogła matura, ani nawet wyższa uczelnia nie wyrugowała z codziennego używania przekręconych wyrazów. Pan mecenas nadal jadł „chlib", pan doktor pijał „mliku", a pan inżynier liczył „sztyry".[1]

Gwara ta nigdzie nie spisana jest przekazywana z pokolenia na pokolenie, wzbogacana wciąż na nowo przękręcanymi wyrażeniami i słowami.

Wykorzystanie w filmie melodii bałaku i gwary lwowskiej wprowadziło swoisty nastrój, nie do zastąpienia przez żaden inny język.

[1] W. Szolginia, Batiar i jego bałak, Wydanie specjalne „Tygodnika Przekrój”, http://www.lwow.com.pl/przekroj/batiary.html, 25.01.2012.

23.01.2012

W poetyckim świecie rymów – czyli o przekładzie poezji

Niewielu tłumaczy decyduje się na przyjęcie zlecenia przekładu poezji polskiej na język obcy bądź odwrotnie. I chociaż prawdą są słowa Percy Shelley – jednej z najwybitniejszych romantycznych pisarek angielskich: „Poezja zachowuje od zniszczenia tchnienie boskości w człowieku”, to trudno znaleźć wielu tłumaczy chętnych do podjęcia wyzwania. Bo przekład poezji to wyzwanie, próba sił, pojedynek pomiędzy własnymi umiejętnościami, znajomością słów a esencją i melodią wiersza.

Przekład poezji niesie ze sobą wiele problemów – otóż tłumacz musi zachować rytm wiersza, jednocześnie dbając o to, by zachowany został charakter wiersza. Sporo problemów rodzić mogą także rymy – tłumacz powinien tak dokonać przekładu, by zachowane były takie rymy jak występują w tekście oryginalnym (parzyste, nieparzyste; dokładne, niedokładne; męskie, żeńskie).

W dialogu Platona zatytułowanym „Fajdros” czytamy: „ Kto bez tego szału Muz do wrót poezji przystępuje, przekonany, że dzięki samej technice będzie wielkim artystą, ten nie ma święceń potrzebnych i twórczość szaleńców zaćmi jego sztukę z rozsądku zrodzoną.” Czyż nie podobnie jest z tłumaczami? Ci, którzy przystępują do „wrót poezji” posiadają coś poza czystą techniką przekładu. Tylko tacy bowiem są w stanie oddać zamysł autora, wielokrotnie szukając słów i znaczeń. Tylko tacy, rozumiejąc sens słów i znaczeń szukają tak długo aż znajdą odpowiednie wyrażenia, terminy, słowa, metafory.

Dzięki żmudnej pracy tłumaczy przekładających poezję znamy świat wzruszeń ludzi żyjących obok nas. Bo jak zauważył Czesław Miłosz: „Poezja - wzruszenie i powiew, który w trzech kropkach mieszka za przecinkiem”.

13.01.2012

W doborowym towarzystwie – czyli niemieckojęzyczna literatura współczesna

Herta Müller bez wątpienia należy do grona najważniejszych współczesnych, niemieckich pisarzy. Jest laureatką Literackiej Nagrody Nobla, ale także wielu nagród przyznawanych jej regularnie w Niemczech i w Europie, mianowicie: Nagrody im. Kleista, Europejskiej Nagrody Literackiej Aristeion, Nagrody Fundacji im. Konrada Adenauera.

Müller w kolejnych książkach wciąż na nowo odkrywa i analizuje mechanizmy totalitaryzmu. Urodzona w rumuńskim Banacie, w roku śmierci Stalina, dzieciństwo i młodość spędziła w cieniu dyktatury Ceausescu. Nonkonformistyczna postawa młodej pisarki ściągnęła na Müller uwagę służb bezpieczeństwa. Publikacja „Nizin” w 1982 roku, pomimo licznych „redakcji” spowodowała szereg reperkusji – nie tylko wobec Müller, ale i jej całej rodziny. W wywiadzie pisarka przyznaje: „W końcu matka przyjechała do Bukaresztu i prosiła: "Zostaw wieś w spokoju, nie możesz pisać o czymś innym? To ja tam muszę żyć, nie ty"[1]. Ciągłe przesłuchania, wszechobecny strach, zakaz publikowania skłonił Müller do złożenia podania o wyjazd, który doszedł do skutku w 1987 roku.

W Niemczech zyskują sławę jej kolejne książki, które obnażają okrutną prawdę o codziennym życiu w świecie jednej ideologii. Müller niczego nie przemilcza, dosadnie pisze o cierpieniu, nie boi się wracać do demonów przeszłości. „Pisząc, muszę przebywać tam, gdzie jestem wewnętrznie najbardziej zraniona, w przeciwnym razie w ogóle nie musiałabym pisać. To jak wędrówka po ostrzu noża, między ujawnieniem a zachowaniem tajemnicy. Po skończeniu kolejnej książki przez minimum dwa lata nie piszę”.[2]

Dotychczas na język polski zostały przetłumaczone następujące książki noblistki: „Sercątko”, „Niziny”, „Człowiek jest tylko bażantem na tym świecie”, „Dziś wolałabym siebie nie spotkać”, „Głód i jedwab”, „Huśtawka oddechu”, „Król kłania się i zabija”, „Lis już wtedy był myśliwym”.

[1] http://wyborcza.pl/1,76842,6734227,Przecwiczylam_smierc.html?as=4&startsz=x, 10.01.2012r.
[2] Tamże.

09.01.2012

W doborowym towarzystwie – czyli niemieckojęzyczna literatura współczesna

Już Monteskiusz trafnie zauważył, że "książki są jak towarzystwo, które sobie człowiek dobiera”. Współczesna literatura niemieckojęzyczna mieści w sobie wielu wybitnych pisarzy – tłumaczonych na szereg języków świata, w tym na język polski.

Przez ostatnie lata na liście światowych bestsellerów gości niezmiennie Charlotte Link, córka także znanej pisarki Almuth Link.

Charlotte Link okrzyknięta została współczesną królową kryminałów, godną następczynia Agaty Christie. Dotychczas ukazało się 17 powieści jej autorstwa, z czego 6 zostało przetłumaczonych i wydanych w Polsce („Ostatni ślad”, „Dom sióstr”, „Przerwane milczenie”, „Drugie dziecko”, „Grzech aniołów”, „Echo winy”).

Sukces Charlotte Link zawdzięcza przede wszystkim doskonałej kreacji psychologicznej swoich bohaterów, wartkiej akcji oraz perfekcyjnie skomponowanej intrydze, która nawet wytrawnych czytelników kryminałów potrafi zaskoczyć. A nad tym wszystkim unosi się aura tajemnicy i demony przeszłości.

Do sukcesu książek Link w Polsce z pewnością przyczyniło się także bardzo dobre tłumaczenie. Chociaż wszystkie powieści tłumaczone były przez innych tłumaczy (Marta Archman, Dariusz Guzik, Ryszard Wojnakowski, Sława Lisiecka, Małgorzata Grajek-Rutkowska) to przekład kazdej z nich pokazuje wysoki kunszt tłumaczy. Bo czyż racji nie miał José Ortega y Gasset twierdząc, że „tłumaczenie nie jest kopią, lecz aktem twórczym”?

30.12.2011

Wigilia za Odrą – Czyli niemieckie tradycje i zwyczaje świąteczne

Chociaż Święta Bożego Narodzenia mamy już za sobą, warto poznać zwyczaje świąteczne naszych niemieckich sąsiadów. Podobnie jak w Polsce celebrowanie Narodzenia Pańskiego należy do najbardziej rodzinnych wydarzeń w skali roku. Już w czasie radosnego oczekiwania adwentowego dzieci otwierają jedno z dwudziestu czterech okienek kalendarza adwentowego, ciesząc się ze słodyczy lub mini zabawek. Do tradycji niemieckiej zalicza się także kiermasze świąteczne (Weinachtsmärkte), na których prym wiodą bożonarodzeniowe ozdoby i smakołyki w tym słynne, niemieckie grzane wino, jak też misternie zdobione, imbirowe pierniczki. Najstarszym kiermaszem niemieckiem jest ten odbywający się w Norymberdze, który każdego roku przyciąga około dwóch milionów odwiedzających.

Zwyczaj ubierania choinki również wywodzi się z Niemiec, do Polski przywędrował na przełomie XVIII i XIX wieku. Legenda głosi, że św. Bonifacy w czasie swej pracy misyjnej wśród Franków, nakazał ściąć święty dla pogan dąb. Powalone drzewo przewróciło wszystkie drzewa w okolicy prócz jednej, niewielkiej sosny. Święty Bonifacy uznał to za znak boży, a drzewko stało się symbolem Chrystusa.

Na stole wigilijnym gości zwykle pieczona kaczka lub gęś serwowana z sałatką ziemniaczaną. Dużym powodzeniem cieszą się także dania z kapusty kiszonej. Pod każdym talerzem gospodarze umieszczają pieniążek, który ma przynieść wszystkim domownikom i gościom szczęście w kolejnym roku.

A więc co kraj to obyczaj!

19.12.2011

Z cyklu warte Zachodu - Wystawa Portret bez Twarzy

Z okazji dwudziestej rocznicy zawarcia Traktatu o dobrym sąsiedztwie i przyjaznej współpracy, który został podpisany w 1991 roku przez ówczesnego premiera Polski Jana Krzysztofa Bieleckiego oraz kanclerza Niemiec Helmuta Kohla w ambasadzie Niemiec otwarto wystawę Krzysztofa Gierałtowskiego zatytułowaną Portret bez Twarzy.

Wystawa obejmuje portrety ludzi nauki, kultury, sztuki i literatury. Na wystawie można podziwiać nietypowe obrazy Andrzeja Wajdy, Wisławy Szymborskiej czy Gustawa Holoubka.

Gierałtowski tytuł wystawy uzasadnia potrzebą pokazywania aury bijącej od danej osoby, która niekoniecznie zawiera się w twarzy. „Będąc przekonany, że aura promieniująca z osoby jest ważniejsza od wyglądu jej oczu i nosa robię portrety bez twarzy”.[1]

Krzysztof Gierałtowski to jeden z najważniejszych przedstawicieli polskiej, wpółczesnej fotografii, jest członkiem Związku Polskich Artystów Fotografików ZPAF i Stowarzyszenie Autorów ZaiKS. Przygodę z fotografią rozpoczął w 1963 roku wystawą we Wrocławiu zatytułowaną „Kompozycje Fotograficzne '63”. Jego dorobek obejmuje kilkadziesiąt wystaw indywidualnych i zbiorowych, w których dominuje fotografia portretu m.in. „Drukowane Twarze” , „Portrety polskie”, „Niepotrzebne Portrety”, „Twarz jako znak”.

Jak słusznie zauważył Duane Michals „fotografie powinny prowokować i nie pokazywać tego co jest już znane. Nie wymaga ani wielkiej siły ani magii odtworzenie czyjejś twarzy na zdjęciu. Magią jest postrzeganie ludzi w zupełnie nowy sposób.” Czy magiczna jest fotografia Gierałtowksiego? Zapraszamy do odwiedzenia wystawy w siedzibie Ambasady Niemiec.

[1] http://www.wirtualneniemcy.pl/?p=922, 13.12.2011r.

13.12.2011

Niemieckie laury dla polskiego premiera

O nowej jakości w stosunkach polsko-niemieckich świadczyć może fakt, przyznania tegorocznej nagrody Złotej Wiktorii dla Europejczyka Roku 2011 premierowi RP Donaldowi Tuskowi. Związek Niemieckich Wydawców Czasopism, który przyznaje to wyróżnienie docenił starania Donald Tuska czynione od początku jego kariery politycznej na rzecz walki z komunizmem, a także jego zasługi dla budowania wspólnej Europy.

W imieniu laureata nagrodę odebrał Pełnomocnik ds. Dialogu Międzynarodowego, Sekretarz Stanu Władysław Bartoszewski, który oprócz podziękowań podkreślił rolę i znaczenie integracji europejskiej. Zwrócił uwagę na konieczność umocnienia strefy euro oraz włączenie do niej państw spoza eurolandu. „To nagroda za cały polski wkład w jedność europejską, zaangażowanie w sprawy UE oraz wierność europejskim wartościom. [1]” – podsumował Bartoszewski.

Jose Barroso – przewodniczący Komisji Europejskiej, a jednocześnie zeszłoroczny laureat nagrody – oprócz gratulacji wyraził przekonanie o słuszności przyznania nagrody Tuskowi.

Z kolei ambasador Niemiec Rüdiger Freiherr von Fritsch w przemówieniu zwrócił uwagę na zasługi Władysława Bartoszewskiego. Przypomniał, że: „Wśród licznych wyróżnień, jakie otrzymał prof. Bartoszewski w swoim życiu, znajduje się Pokojowa Nagroda Księgarzy Niemieckich. Gdy ją przyjmował w roku 1986, w słowach podziękowania powiedział, że należy do pokolenia, które na własne oczy widziało mury i zasieki, które dzieliły ludzi [2]

[1] http://tvp.info/informacje/ludzie/donald-tusk-europejczykiem-roku/5685129, 28.11.2011.
[2] Tamże.

06.12.2011

Tłumacz przysięgły – droga do wykonywania zawodu

Zawód tlumacza przysięgłego wymaga nie tylko ukończenia studiów filologicznych, ale także spełnienia pewnych wymogów formalnych. Kandydat na tłumacza przysięgłego musi być obywatelem Polski lub też jednego z państw członkowskich Unii Europejskiej, władać językiem polskim, posiadać zdolność do czynności prawnej oraz nie być karanym.

Obowiązkiem ustawowym jest także pozytywne zdanie egzaminu obejmującego tłumaczenie tekstu z języka polskiego na obcy oraz z języka obcego na język polski. Egzamin potwierdzający umiejetności tłumacza składa się z części pisemnej, jak i ustnej. Uzyskanie wyniku pozytywnego z obu części egzaminu pozwala na nabycie praw do wykonywania zawodu.

Osoby chcące wykonywać zawód tłumacza przysięgłego zdają egzamin przed Komisją składającą się z 11 osób ( 4 powoływane są spośród nauczycieli akademickich, 3 z grona tłumaczy przysiegłych, 3 wskazuje Minister Sprawiedliwości oraz 1 minister do spraw pracy).

Pozytywny wynik egzaminu oznacza nabycie prawa do wykonywania zawodu tłumacza przysięgłego, co oznacza wpis na listę tłumaczy przysięgłych. Nabyte uprawnienia potwierdza świadectwo wydane przez Ministra Sprawiedliwości.

Wszystkim kandydatom na tłumaczy przysięgłych życzymy powodzenia!

29.11.2011

Prawym być – czyli o etyce w zawodzie tłumacza

Już Monteskiusz - francuski filozof, prawnik i pisarz epoki Oświecenia - przekonywał, że „jeśli reguł moralności nie nosisz w sercu, nie znajdziesz ich w książkach”. Etyka zawodowa, a więc ogół zasad i norm postępowania przyjętych w danym czasie i w danym środowisku za słuszne, dotyczy również branży tłumaczy. Szczególne wymagania etyczne stawia się tym, którzy wykonują zawód tłumacza przysięgłego. Każda osoba nabywająca uprawnienia tłumacza przysięgłego obowiązana jest do złożenie ślubowania przed Ministrem Sprawiedliwości. Jego treść zgodnie z Ustawą o zawodzie tłumacza przysięgłego z 25 listopada 2004r. brzmi następująco: "Mając świadomość znaczenia moich słów i odpowiedzialności przed prawem, przyrzekam uroczyście, że powierzone mi zadania tłumacza przysięgłego będę wykonywać sumiennie i bezstronnie, dochowując tajemnicy państwowej i innej tajemnicy prawnie chronionej oraz kierując się w swoim postępowaniu uczciwością i etyką zawodową" [1]

W kolejnych artykułach ustawa precyzuje etyczne wymagania wobec tłumaczy przysięgłych, od których wymaga się wykonywania jego pracy ze „szczególną starannością i bezstronnością, zgodnie z zasadami wynikającymi z przepisów prawa; zachowania w tajemnicy faktów i okoliczności, z którymi zapoznał się w związku z tłumaczeniem; doskonalenia kwalifikacji zawodowych.” [2]

Gdy tłumacz przysięgły nie wywiązuje się z obowiązków wynikających z ustawy, lub czyni to w sposób nierzetelny czekać go mogą sankcje prawne – od upomnienia i nagany, aż po zawieszenie lub pozbawienie prawa wykonywania zawodu.

Szczególna odpowiedzialność tłumaczy przysięgłych zobowiązuje ich do przestrzegania kanonu reguł i norm postępowania, oraz wykonywania obowiązków ze szczególną starannością. Bowiem jak słusznie skonstatował kiedyś Winston Churchill: „Ceną wielkości jest odpowiedzialność”. Również ceną wielkości tłumacza przysięgłego.

[1] Ustawa o zawodzie tłumacza przysięgłego, http://bip.ms.gov.pl/pl/rejestry-i-ewidencje/tlumacze-przysiegli/
[2] Tamże.

14.11.2011

Przyjaźń w wydaniu polsko-niemieckim - „Złote Mosty Dialogu 2010”

Dom Współpracy Polsko- Niemieckiej oraz władze Opola uhonorowały tegoroczną nagrodą „Złote Mosty Dialogu” wieloletniego kanclerza Niemiec Helmuta Kohla oraz pierwszego premiera III RP, Kawalera Orderu Orła Białego, obecnego doradcę Prezydenta RP ds. polityki krajowej i międzynarodowej – Tadeusza Mazowieckiego.

Nagroda przyznawana jest za szczególny wkład w proces pojednania polsko- niemieckiego. Helmut Kohl ze względy na stan zdrowia odebrał tę nagrodę w swoim domu, w Ludwigshafen.

Dzięki prowadzonej przez Kohla i Mazowieckiego polityce możliwe stało się zawiązanie współpracy po roku 1989 pomiędzy Niemcami i Polską. Symbolicznym wyrazem pojednania polsko-niemieckiego była Msza św. pod przewodnictwem arcybiskupa prof. Alfonsa Nossola w listopadzie 1989 roku w Krzyżowej, w której uczestniczyli obaj laureaci.

„Właśnie Krzyżowa – zwraca uwagę ks. prof. dr hab. Jan Krucina w laudacji z okazji nadania tytułu Doktora honoris causa Helmutowi Kohlowi – stała się poniekąd wymownym symbolem, znakiem dwudzielnych rozmów Kohla z delegacją polską, przerwanych niepowtarzalną w historii przygodą, kiedy z bezpośrednio z Warszawy Helmut Kohl niemal wybiegł na manifestację wokół walącego się Muru Berlińskiego.”[1]

Kanclerz Zjednoczenia – jak nazywany jest Kohl w Niemczech – przez wiele lat cieszył się większą popularnością i sympatią wśród Polaków, aniżeli wśród Niemców. Odchodził z polityki w niesławie, oskarżany o malwersacje finansowe. Dziś jego rola w czasie zjednoczenia RFN i NRD oraz kształtowanie stosunków międzynarodowych w ramach wspólnej Europy jest doceniana również przez jego rodaków.

[1] J. Krucina, Helmut Kohl. Wizja Polski i Niemiec w Zjednoczonej Europie. Laudacja z okazji nadania tytułu Doktora honoris causa Panu Kanclerzowi Federalnemu DDr. h.c. mult. Helmutowi Kohlowi, http://www.pwt.wroc.pl/pliki/kohl-laudacja.pdf, odczyt (26.10.2011)

08.11.2011

„Obok. Polska – Niemcy. 1000 lat historii w sztuce.”

Otwarta 23 września wystawa zatytułowana ”Obok. Polska – Niemcy. 1000 lat historii w sztuce” w berlińskim Martin-Gropius-Bau z pewnością zasługuję na uwagę. Organizatorem wystawy jest Berliner Festspiele, przy współudziale Zamku Królewskiego w Warszawie i Martin-Gropius-Bau. Jest to pierwsza taka wystawa na terenie Niemiec pokazująca tysiącletnie, jakże skomplikowane sąsiedztwo polsko- niemieckie. Została ona objęta patronatem honorowym przez prezydentów Polski i Niemiec: Bronisława Komorowskiego i Christiana Wulffa.

Zwiedzający będą mogli podziwiać 700 obiektów historycznych i współczesnych, w tym tak znakomite dzieła jak „Hołd pruski” Jana Matejki, prace Wita Stwosza, czy Jana Brandta. W 19 salach będzie można oglądać 250 dzieł malarstwa, 30 rzeźb, 60 starodruków, 80 rękopisów i 60 grafik. Ponadto pokazanych zostanie ponad 60 dokumentów, 100 obiektów rzemiosła artystycznego, 150 fotografii, materiały filmowe oraz książki. Koneserzy muzyki będą mogli posłuchać nagrań muzycznych Arnolda Schönberga, J.F. Telemanna ora J.S. Bacha.

Wystawa została zorganizowana z okazji objęcia przez Polskę pierwszej prezydencji w Unii Europejskiej 1.07.2011r. Jak zauważa Anda Rottenberg – kurator wystawy – wiedza o historii przyczynić się powinna do rozwoju lepszych stosunków polsko-niemieckich. „Wydarzenia ostatnich dwóch wieków, które charakteryzowały się wzajemnymi animozjami, spowodowały, że straciliśmy z oczu dobre stosunki panujące w zakresie cywilizacyjnym, w takich dziedzinach życia jak gospodarka, kultura, religia czy nawet język – i które rozwijały się już od X w. Wystawa pomyślana jest jako kontynuacja procesu uczenia się siebie nawzajem, która spowoduje lepsze wzajemne zrozumienie.” [1]

Wystawę będzie można zwiedzać do 9 stycznia 2012r.

[1] http://www.berlinerfestspiele.de/media/2011_1/gropiusbau_8/pressemappen/mgb11_pressemappe_polen_pl.pdf, odczyt 28.08.2011.

03.11.2011

Wyrąbany w kosmos melanż – czyli jak tłumaczyć żargon młodzieżowy?

Tłumacz często musi zmagać się ze słownictwem specjalistycznym typowym dla danej grupy zawodowej. Jednak nie lada wyzwanie stanowi slang nastolatków, w którym takie określenia jak „wyrąbany w kosmos melanż”, „ale żal”, „grubo”, „szacuneczek”, „macki opadają” itp stanowią treść wypowiedzi.

Żargon młodzieżowy czyli Jugendsprache oznacza język typowy dla osób młodych powstający spontanicznie, wyróżniający się oryginalnością i poczuciem humoru. Zwroty żargonu młodzieżowego uniemożliwiają dosłowny przekład. Wymagają od tłumacza pomysłowości i cierpliwości w poszukiwaniu odpowiedników w obcym języku.

Pomocą w przekładzie będą z pewnością młodzieżowe strony językowe poświęcone slangowi młodzieżowemu. A poniżej kilka zwrotów z Jugendsprache, które są popularne wśród niemieckich nastolatków:

Hau einfach ab! - odczep się!

Du kannst mich mal. - mam Cię gdzieś.

Verschwinde! - wynoś się!

Ich knall` dir gleich eine! - zaraz Ci wpieprzę!

Du bist net bei Trost! - chyba masz coś z głową!

Es ist mir piepegal! | Es ist mir Scheissegal! | Es ist mir völlig Schnuppe! -zwisa mi to!

Bleib mal cremig! | Bleib locker! - wrzuć na luz!

04.10.2011

Poza horyzonty – Odkrywać nieznane w pracy tłumacza

Już Albert Einstein pisał, że „zajmowanie się obszarem wiedzy, który nie został jeszcze w pełni zbadany, wywołuje u badacza odczucia zbliżone do tych, jakich doznaje dziecko, usiłujące pojąć, w jaki sposób dorośli tak sprawnie posługują się różnymi przedmiotami.”

Owo odczucie dobrze znane jest tłumaczom, którzy na co dzień zmagają się z różnymi dziedzinami wiedzy – niejednokrotnie niezwykle szczegółowej. Lingwista ze zdziwieniem odkrywa, że mamy kury nieśne lekkie o białej skorupie i brązowej skorupie. Tłumacząc dalej dowiaduje się o istnieniu kur bojowców oraz karłowatych bantamek. W końcu poszerza swą wiedzę o fakt, iż białoczuba polska posiada charakterystyczną proturberancję.

Odkrywanie nieznanego wymaga od tłumacza otwartości przyjmowania zleceń z różnorodnych dziedzin. Słownictwo techniczne nie należy do ulubionych w profesji tłumaczeniowej. Przekład techniczny wymaga niezwykłej precyzji językowej. Trójdrożne zawory kulowe, zawory mufowe, teodolity, trójfazowe silniki indukcyjne w kombajnach górniczych stanowią wyzwania dla tłumacza. Ale czym byłby przekład bez radości odkrywania?

02.10.2011

Feta po sąsiedzku - czyli Dzień Jedności Niemiec

Dwa niemieckie państwa powstałe po II wojnie światowej RFN i NRD formalnie zjednoczyły się 3 października 1990 r. na mocy porozumień konferencji dwa plus cztery obradującej we wrześniu tego samego roku w Moskwie. Na maszcie w Berlinie rozentuzjazmowany tłum zawiesił czarno-czerwono-złotą flagę. Na ulicach ludzie świętowali zjednoczenie.

By uczcić to wydarzenie Niemcy obchodzą Dzień Jedności – w tym roku w dniach od 1 do 3 października. Tegoroczne uroczystości, wyjątkowo, łączą się z Dniem Nadrenii i Północnej Westfalii – stąd część obchodów będzie miała miejsca w miastach Nadrenii i Północnej Westfalii oraz w Bonn.

Oprócz obchodów o charakterze stricte politycznym, organizatorzy przygotowali także szereg atrakcji kulturalnych m.in. koncert grupy WDR Big Band oraz słynnego muzyka, legendarnego założyciela zespołu BAP, Wolfganga Niedeckena, który znany jest także ze swojej aktywności politycznej. A więc serdecznie zapraszamy na wielką fetę za zachodnią granicę, życząc udanej zabawy!

30.09.2011

Z najlepszymi życzeniami…

Wspomnienie św. Hieronima – „księcia egzegetów” – nazywanego tak ze względu na jego ogrom pracy tłumaczeniowej, jest równocześnie świętem wszystkim tłumaczy.

Życzymy zatem tym, którzy na co dzień zajmują się przekładem, łatwości „oswajania” słów i znaczeń.

Wytrwałości i cierpliwości niezbędnych przy poszukiwaniu trafnych terminów.

Radości z tłumaczenia, które pozwala ludziom budować mosty porozumienia.

Bo „to, co się w największym wysiłku tworzy, winno wyglądać tak, jakby powstało szybko, prawie bez wysiłku, z zupełną łatwością, na przekór prawdzie.”

Tego życzymy wszystkim tłumaczom i sobie samym.

29.09.2011

Schwung na Niemcy?

Po 1 maja 2011r. kiedy Niemcy otworzyły granicę dla polskich pracowników wiele miało ulec zmianie. Niemieccy przedsiębiorcy zacierali ręce czekając na nowoprzybyłych pracobiorców zza Odry. Według danych statystycznych na rynku niemieckim jest milion miejsc pracy do obsadzenia, z czego przeszło 50% mogliby objąć Polacy.

Tłumacze j. niemieckiego upatrywali w otwarciu granic szansy na poprawę koniunktury w branży tłumaczeniowej. Oczywistym jest, że podejmujący pracę za granicą potrzebują kompletu dokumentów przetłumaczonych i poświadczonych przez tłumacza przysięgłego.

Niestety, wizje niemieckich pracodawców oraz polskich tłumaczy rozminęły się z rzeczywistością. Okazuje się bowiem, że polscy pracownicy nie są zainteresowani podjęciem pracy u naszych zachodnich sąsiadów. Dotychczas wyjechało tylko 15 tysięcy Polaków, większość z Opolszczyzny.

Brak chęci wyjazdu wynika z kilku, głównych przyczyn. Po pierwsze, zarobki proponowane przez niemieckich pracodawców nie odbiegają znacząco od wynagrodzenia, które można uzyskać w Polsce (np. 1200 euro w branży budowlanej). Po drugie, dobrze płatne zawody wymagają przynajmniej komunikatywnej znajomości języka niemieckiego. W końcu, wielu woli zarabiać mniej, ale przebywać w kręgu najbliższej rodziny i przyjaciół.

„Schwungu” na Niemcy zatem brak. Zachodni sąsiedzi muszą stworzyć lepsze optymalne, by przyciągnąć pracobiorców z Polski. Wtedy będą usatysfakcjonowani zarówno przedsiębiorcy niemieccy, Polacy podejmujący pracę, jak też tłumacze.

20.09.2011

Polska, Niemcy, Francja – 20 letni sojusznicy

Od tłumaczy wymaga się nie tylko bezbłędnej umiejętności przekładania słów na język obcy, ale także szerokiej wiedzy o wydarzeniach bieżących. Oczytanie i intelekt umożliwia doskonalszy przekład. Bo „wiedza - to majątek, którego złodziej nie ukradnie, ale i którego w spadku się nie otrzymuje”.

***

Z okazji jubileuszu 20-lecia powołania Trójkąta Weimarskiego – a więc sojuszu Polski, Niemiec i Francji odbyła się 13.09.2011r. konferencja zatytułowana "Trójkąt Weimarski wobec wyzwań przyszłości: Europejska Polityka Sąsiedztwa oraz Wspólna Polityka Bezpieczeństwa i Obrony UE". Główni prelegenci – Radosław Sikorski – minister spraw zagranicznych oraz Władysław Bartoszewski - pełnomocnik premiera do Spraw Dialogu Międzynarodowego podkreślali szczególną rolę jaką na przestrzeni dwóch dekad odegrał sojusz Polski, Niemiec i Francji.

Po upadku reżimu komunistycznego głównym sojusznikiem Polski na drodze do integracji z państwami zachodnimi okazały się Niemcy. Słusznie zauważają Ludger Kühnhardt, Henri Ménudier i Janusz Reiter, że „Niemcy wkrótce po przezwyciężeniu zimnej wojny i reżimów komunistycznych zdefiniowały rozszerzenie na wschód jako priorytetowy cel polityki europejskiej i wcześnie podkreślały doniosłe znaczenie, jakie z niemieckiego punktu widzenia miałoby członkostwo Polski w Unii Europejskiej.” [1]

W czasie rocznicy 20-lecia Trójkąta Weimarskiego szef polskiej dyplomacji podkreślał wyzwania stojące dziś przed sojuszem m.in. wspólną politykę wobec Białorusi i Ukrainy. Sikorski sugerował, iż Trójkąt powinien wesprzeć wysiłki prozachodnie Ukrainy podobnie jak działania Polski zostały wsparte przez Niemcy i Francję na początku lat dziewięćdziesiątych.

Pomimo akcesji Polski do UE przed Trójkątem Weimarskim wciąż znajduje się wiele wyzwań. Jak deklaruje szef MON istotna jest współpraca z Mołdawią, kooperacja wojskowa, jak też wspieranie reform demokratycznych w Afryce Północnej.

[1] http://www.warschau.diplo.de/contentblob/1728758/Daten/126460/download_weimar_sammel.pdf, odczyt 13.09.2011r.

14.09.2011

Psikusy słowne – czyli o gafach w tłumaczeniach cz.3

Okres blogiego lenistwa (przynajmniej dla niektórych) dobiega końca. By nieco go uprzyjemnić proponuję dzis, podobnie jak tydzień temu spotkanie z humorystycznymi przekładami tekstów medycznych, które świadczą o niezwykłej wyobraźni adepta sztuki translatorskiej.

W tekście wlaściwym czytamy: „Wir bewegen uns in kleinen zehenbetonten Schritten.“ W przekładzie uzyskaliśmy: „Poruszamy się małymi podkreślonymi przez palce krokami.” No i możemy już zacząć stawiać kroki „podkreślając je palcami”. Rodzi się jednak pytanie, czy w butach także palce podkreślają stawiane kroki?A może tylko w butach odsłaniających palce?

I kolejny krótki fragment w języku niemieckim: „Übungsauswahl von Aqua Fitness- Bewegungen, mit verstärktem Einsatz und zum Schutz der Beckenbodenmuskulatur.“

Zdanie to powinno zostać przetłumaczone na język polski następująco: „Wybór ćwiczeń z aqua fitnessu, wzmacniających i chroniących muskulaturę dna miednicy.” W wersji rozpoczynającej karierę tłumacza studentki ów fragment przybrał następującą formę: „Wybór ćwiczeń z ruchowego aqua fitnessu, wraz ze wzmocnionym użyciem i do ochrony muskulatury dna miednicy.” Trudno zrozumieć sens powyższego zdania. Skoro mowa o fitnessie wiadomo, że musi on mieć formę ruchową. Trudno wyobrazić sobie aqua fitness polegający na bezczynnym leżeniu (a może tylko staniu w wodzie?). Zamieszczone w przekładzie „ wzmocnione użycie” pozbawia zdanie sensu logicznego.

By być dobrym tłumaczem konieczne są pot, łzy i ciężka, wytężona praca. Tłumaczenie nie jest rzemiosłem, jest sztuką. Nie wystarczy słownikowa wiedza, konieczna jest także intuicja.

06.09.2011

Z cyklu: Psikusy słowne – czyli o gafach w tłumaczeniach cz. 2

Powszechnie wiadomo, ze śmiech to zdrowie. Rzadko jednak lubimy śmiać się z samych siebie. Tłumacze nie należą tutaj do wyjątków potwierdzających regułę. Najwięcej radości przynoszą młodzi adepci zawodu. Gafy i przejęzyczenia, podobnie jak niedoskonałe, zabawne tłumaczenia dostarczają wielu dobrej rozrywki.

Chochliki językowe są wynikiem braku doświadczenia i oczytania, lenistwa lub zwykłego zaniedbania. I choć budzą one słuszny uśmiech czytających, to sprawiają jednocześnie, że przekład staje się bezwartościowy, a wysiłek tłumacza bezcelowy. Poniżej kilka propozycji przekładu tekstu medycznego z języka niemieckiego na j. polski poczynionego przez studentkę germanistyki.

W tekście czytamy: „Schonung des schmerzempfindlichen Gelenks durch die Möglichkeit des verminderten Einsatzes einer Extremität”. A w przekładzie: „ochrona wrażliwego na ból stawu przez możliwość zmniejszonego zaangażowanie w ekstremalności”. Nie lada gimnastyka umysłu czeka tych, którzy spróbują rozgryźć, o jakie „zaangażowanie w ekstremalność” może tutaj chodzić. Wersja właściwa powinna brzmieć: „ochrona wrażliwego na ból stawu dzięki możliwości zmniejszonego zaangażowania jednej kończyny.” Znajomo brzmiące słowo Extremität należy do tzw. ”Falsche Freunde” i nie ma nic wspólnego z ekstremalnością, oznacza bowiem kończynę.

I drugi fragment: „Der Beckenboden ist eine der wichtigsten Muskelgruppen, um aus dem aufrechten Gang eine leichte Sache zu machen.” Jego twórczy przekład brzmi: „Dno miednicy jest jednym z najważniejszych grup mięśni, które z wyprostowanego chodu robią prostą rzecz.” Cóż, widać wyprostowany chód dzięki dnu miednicy jest rzeczą prostą. Powyższy werset należało przetłumaczyć: „Dno miednicy jest jedną z najważniejszych grup mięśniowych zapewniających prosty chód.”

Jak widać, tłumaczenie tekstów medycznych nie należy do łatwych. A słusznie zauważa Stanisław Jerzy Lec: „Człowiek lubi się śmiać. Z innych.”

08.08.2011

Z cyklu: Psikusy słowne (1) - czyli o gafach w tłumaczeniach

Francuski dramatopisarz Marcel Achard słusznie zauważył, że „na świecie nie ma nic piękniejszego od pobudzania ludzi do śmiechu.” Proponuję zatem cykl poświęcony „kwiatkom” tłumaczeniowym, które wzbudzają szczery uśmiech nie tylko na twarzach profesjonalnych tłumaczy i lingwistów.

Na początek sięgnijmy do instrukcji obsługi pewnej maszyny oraz sposobu jej konserwacji. W tłumaczeniu słuszny uśmiech wywołuje nie tylko gramatyka i stylistyka przekładu, ale także jego strona merytoryczna.

W tłumaczeniu czytamy: „Poznaj możliwości, charakterystyk, oraz ograniczenia maszyny, oraz maksymalny ciężar ładunku, szybkość oraz promień skrętu.” Po niemiecku ten sam fragment brzmi: „Lernen Sie die Kapazität, die Eigenschaften und die Grenzen Ihrer Machine kennen, wie max. Ladegewicht, Geschwindigkeit, und Drehradius.”

Kolejny fragment tłumaczenia informuje: „Ostrożność! Kiedy pozostawicie maszynę bez opieki, ustawiajcie ją na terenie płaskim i wyłączcie.”

W tej samej instrukcji tłumacz opisuje kolejne środki ostrożności:

NIEBEZPIECZEŃSTWO!
„Przyspieszyć i zwolnić powoli, kiedy zaczynacie ruszać w przód i zatrzymywać się. Ruszcie do przodu, skręćcie, zmieńcie prędkość i wyłączcie silnik. Zmienić szybkość podczas skrętu. Nie przemieszczać się w poprzek stromego spadku. Nie zmienić prędkości podczas pokonywania spadku terenu lub rampy.” [1]

Cała instrukcja w języku polskim, włoskim, niemieckim, angielskim, hiszpańskim, portugalskim i francuskim znajduje się pod tym adresem

[1] http://www.oleomac.it/allegati/ emakcatalog/CR450-560_TN4500-5600_rev1.pdf, odczyt 03.08.2011r.

01.08.2011

Słowni oszuści - O fałszywych przyjaciołach w tłumaczeniach

Tłumacz wie o słowach wszystko. Oswaja je, manewruje nimi i operuje nimi tak, by przekład był wierny i jednocześnie zrozumiały. Praca nad tekstem uczy pokory wobec słów. Tłumacz ceni każde słowo, gdyż to ono może stanowić istotę przekazu.

W pracy tłumacza nie można zaufać słowom. Trzeba nad nimi zapanować. W przeciwnym razie przekład okaże się chałturą, a słowa fałszywymi przyjaciółmi. Falsche Freunde (niem.), false friends (ang.) oznaczają słowa w dwóch językach lub dialektach, które wyglądają lub brzmią identycznie/podobnie, ale mają zupełnie inne znaczenie. Ich błędne tłumaczenie wywołać może humorystyczne sytuacje (scenariusz optymistyczny); nie musi wpływać na przebieg rozmowy (scenariusz neutralny), prowadzić też może do zerwania negocjacji lub poważnych błędów różnego typu (wariant pesymistyczny).

W języku niemieckim jest wiele przykładów słów, które określane są mianem falsche Freunde. Poniżej przedstawione zostaną te najbardziej popularne:

der Dom – nie oznacza mieszkania, lecz katedrę;
der Golf – nie oznacza rodzaju swetra, a zatokę;
der Grad – nie oznacza opadu atmosferycznego, lecz stopień;
der Kleriker- nie jest to kleryk przed święceniami, a wyświęcony ksiądz;
der Artist – nie oznacza artysty sensu largo (muzyka, plastyka, malarza), a jedynie artystę cyrkowego;
die Bagage - nie jest to bagaż, a motłoch, tłum.

To tylko nieliczne przykłady fałszywych przyjaciół, które czynią pracę tłumacza jeszcze bardziej wymagającą. By uniknąć błędów, tłumacz powinien zachować szczególną ostrożność przy słowach, które brzmią identycznie w dwóch językach. A „może słowa potrzebują ciepła, gdy się rodzą od nowa?” Jak pyta Myśliwski?

18.07.2011

Francja: nie-elegancja językowa

W jednej z najchętniej odwiedzanych i budzących zachwyt stolic europejskich na standardowe pytania: „Sprechen Sie Deutsch”? lub „Do you speak English”? często słychać odpowiedź przeczącą. Okazuje się, że powiedzenie powszechnie znane i często przytaczane: „Francja – elegancja” nie dotyczy znajomości języków obcych. Czy zatem osoby niewładające biegle językiem francuskim powinny wybrać się w podróż z tłumaczem?

Dziwić może fakt nieznajomości języków obcych na stacjach metra czy w małych restauracyjkach. Podczas mojej ostatniej wizyty w Paryżu kasjerka kiwnięciem głowy dała znać, że nie mówi ani po niemiecku, ani po angielsku, powtarzając zdania po francusku. Problem pojawił się przy zakupie biletów: kreatywne tłumaczenie na migi, że potrzebuję 1 bilet grupowy dla osób poniżej 26 roku życia, 3-dniowy (obejmujący przejazdy kolejką podziemną) okazało się oczywiście możliwe, ale czasochłonne. Sznur zniecierpliwionych Francuzów rzucał niewybredne spojrzenia i cicho komentował sytuację. Jakże się wówczas żałuje, że nie ma w pobliżu tłumacza…

Badania Eurobarometru wskazują, że wielojęzycznością charakteryzują się mniejsze państwa, które posiadają więcej niż jeden język urzędowy. Aż 99% obywateli Luksemburga posługuje się biegle drugim językiem. Badania wykazały, że w Europie język niemiecki jest najbardziej rozpowszechniony jako język ojczysty (18%), wyprzedzając nieznacznie język angielski (13%). Niewiele mniej ankietowanych (12%) uznało język francuski za swój pierwszy język.[1]

Badania Komisji Europejskiej z kolei wskazują znajomość języków obcych wśród obywateli UE. Okazuje się, że niespełna 40% Europejczyków zadeklarowało komunikatywną znajomość języka angielskiego. 14% uznało, że zna bądź francuski bądź niemiecki w stopniu umożliwiającym konwersację.

We Francji znajomość języka angielskiego deklaruje 36% osób, hiszpańskiego 13%, a niemieckiego jedynie 8%. Dla porównania w krajach skandynawskich znajomość języka angielskiego sięga prawie 90% społeczeństwa. [2]

Zatem przed podróżą do Francji wszystkim osobom niewładającym tym językiem polecam zakupienie rozmówek polsko-francuskich. Choć może dopisze Wam szczęście i w dobrym czasie i miejscu pojawi się tłumacz…

[1] - Por. http://ec.europa.eu/education/languages/languages-of-europe/doc137_pl.htm, (12.06.2011)
[2] - Tamże

13.07.2011

Manifestując słowami - o pracy tłumacza w czasie imprez masowych

Towarzyszące nam każdego dnia manifestacje, wiece, demonstracje, strajki i kampanie wyborcze mają za zadanie zgromadzić jak największą liczbę chętnych. W globalnym świecie coraz częściej owe spotkania przybierają postać zgromadzeń międzynarodowych, które nie mogą obyć się bez profesjonalnej pracy tłumaczy.

Podczas niedawnej konferencji poświęconej opozycji w Iranie i działalności politycznej obozu Ashraf uczestnicy mogli się przekonać na własne oczy i uszy jaką odpowiedzialność ponoszą tłumacze symultaniczni. Praca pod ogromną presją czasu łączy się tutaj z odpowiedzialnością wobec słowa. Od precyzyjność przekładu zależy bowiem polityczna przyszłość osób jak też ruchów politycznych.

W paryskiej hali zgromadziło się ponad 100 tys. osób z całego świata, by oklaskami i flagami okazać poparcie dla liderki opozycji irańskiej Mariam Rajawi. Obsługa tłumaczeniowa tego wydarzenia wymagała zatrudnienia tłumaczy kilku języków europejskich, jak też arabskiego.

Tłumacze symultaniczni ze stresem powodowanym presją czasową radzą sobie głównie dzięki wcześniejszemu przygotowaniu. Bez znajomości tematyki spotkania przekład okazać by się mógł błędny bądź nieprecyzyjny. Dla nieprzygotowanego tłumacza podobnie brzmiące arabskie nazwiska i nazwy mogą okazać się zbyt trudne i rozpraszające wobec dalszej części wypowiedzi. Chomeini, Chamenai, mufti, mahdi mogą na tyle zdekoncentrować tłumacza, że nie będzie w stanie zapamiętać i przełożyć dalszej części zdania.

Mariam Rajawi w płomiennym przemówieniu, częstokroć przerywanym oklaskami, nie ułatwiała pracy tłumaczom. Przerwy na tłumaczenie wymuszane były przez widownię, która aplauzem wyrażała poparcie dla jej wizji Iranu. Pracę tłumaczy utrudniał też sam charakter konferencji, która przybrała formę głośnej manifestacji. Wśród skandującego tłumu głos Rajawi, jak i niektórych jej przedmówców ginął pośród okrzyków francusko-arabskich.

Praca tłumacza w czasie dużych imprez, czy też manifestacji o charakterze politycznym wymaga wiele odwagi i determinacji. W kabinie tłumacz nie może sobie pozwolić choćby na kilkusekundową dekoncentrację. Czasem jedno słowo – wypowiedziane i precyzyjnie przetłumaczone - może zmienić scenę polityczną państwa, regionu lub świata.

21.06.2011

W politycznej matni – O tłumaczach w świecie polityków

Polityka, a więc działalność mająca na celu dążenie do zdobycia i utrzymania władzy rządzi się własnymi prawami. Mamy obecnie do czynienia z permanentną kampanią wyborczą obfitującą w pseudowydarzenia. Słusznie zauważył Winston Churchill: „Dobry polityk musi umieć przepowiedzieć, co będzie się działo jutro, za tydzień, czy za rok i musi umieć wytłumaczyć, dlaczego nie zaszło to, co przepowiedział.” Tłumacz z kolei musi przełożyć słowa polityka – bez emocji, najściślej jak to możliwe.

Bycie tłumaczem polityków należy do najbardziej stresujących profesji na świecie. Mowa tutaj nie tylko o częstych podróżach i wielogodzinnych spotkaniach, ale przede wszystkim o trzymających w napięciu negocjacjach, ciągłym skupieniu, by uniknąć pomyłki. Każdy błąd tłumacza w świecie polityki prowadzić może do większego lub mniejszego nieszczęścia.

W środowisku tłumaczy znana jest anegdota z carskiej Rosji, kiedy car wydaje polecenie: „Rasstrielat', nielzja pustit'” (rozstrzelać, nie wolno puścić). Zapisano z kolei „Rasstrielat' nielzja, pustit'” (rozstrzelać nie wolno, puścić). I tak dzięki błędowi skazany uszedł z życiem. Ta historyjka dowodzi, jak wielką odpowiedzialność podejmują tłumacze.

Praca z politykami wymaga wielkiej odporności na stres oraz szybkiego reagowania. Pomocne okazać się może zapoznanie ze stylem wypowiadania się konkretnych działaczy politycznych. Wielką odwagę mają i mieli tłumacze Lecha Wałęsy, który znany jest z barwnych wypowiedzi – niekoniecznie łatwych w przekładzie. Do historii przeszły m.in. takie sformułowania Lecha Wałęsy: „Politycy opowiadają teraz dyrdymały”, „Opowiem wymijająco wprost”, „To pan w niedzielę wszedł tu jak do obory i ani be, ani me, ani kukuryku”, „Nie można mieć pretensji do Słońca, że kręci się wokół Ziemi” itp.

Tłumacz zwykle dokonuje przekładu na bieżąco; nie dysponuje czasem na zastanowienie się jak oddać sens wypowiedzi polityków – po prostu musi tłumaczyć. A z dyrdymałami, farmazonami i onomatopejami nie jest to łatwe. Nic dziwnego, że w politycznej matni tłumacz musi mieć nerwy ze stali.

13.06.2011

Umiesz liczyć? Licz na tłumacza!

W dobie elektronicznych translatorów i setek ogłoszeń trudno dotrzeć do dobrego tłumacza, czyli takiego, któremu jesteśmy w stanie zaufać. A szkoda, bo zawód ten dzięki wielowiekowej tradycji postrzegany jest współcześnie jako zawód zaufania publicznego. Oznacza to, że jego wykonywanie jest istotne dla ogółu społeczeństwa oraz wyróżnia się szeregiem cech spośród innych profesji.

W 2004r. CBOS przeprowadził badania i opublikował raport pt. „Opinia społeczna na temat zawodów zaufania społecznego”, w którym respondentom przedstawiono definicje zawodu zaufania publicznego. Zgodnie z polskim prawem oraz tradycją zawód zaufania publicznego to taki, który charakteryzuje się: „szczególną więzią zaufania między klientem, a osobą wykonującą dany zawód; obowiązkową tajemnicą zawodową; nienaganną postawą moralną i etyczną osób wykonujących taki zawód; wysokim poziomem jakości świadczonych usług; zorganizowaniem się osób wykonujących ten zawód w obowiązkowym samorządzie zawodowym.” [1]

Ankietowani uznali, iż obok lekarzy, adwokatów i psychologów na miano zawodu zaufania publicznego zasługują także tłumacze przysięgli (85%). Poprzez wysokie standardy swej pracy oparte na tajemnicy zawodowej oraz etycznej odpowiedzialności zyskują zaufanie nie tylko swych klientów, ale ogółu społeczeństwa. Zdaniem większości badanych (53%) zasady etyki zawodowej powinny być tworzone poprzez osoby będące autorytetami w danej dziedzinie. Nic dziwnego zatem, że przynależność do środowiska tłumaczy przysięgłych obwarowana jest szeregiem wymogów, w tym zdaniem państwowego egzaminu, który ma być gwarancją umiejętności translatorskich i elokwencji.

Wykonywanie zawodu tłumacza przysięgłego zobowiązuje do rzetelnej pracy, dotrzymywania terminów i przestrzegania zasad etycznych. Dzięki temu śmiało możemy sparafrazować znane powiedzenie: Umiesz liczyć? Licz na tłumacza!

[1] - Raport CBOS, Opinia społeczna na temat zawodów zaufania publicznego, kwiecień 2004, http://www.cbos.pl/SPISKOM.POL/2004/K_073_04.PDF, odczyt 6.06.2011.

20.05.2011

Patron tłumaczy – św. Hieronim

Hieronim urodził się w 331 roku w Strydonie, był Iliryjczykiem. Pomimo, iż jego rodzice byli chrześcijanami, ochrzczony został dopiero około 360 roku. Wtedy to udał się wraz ze swoim przyjacielem do Rzymu, aby poznawać tajniki retoryki i filozofii. Studiował tam pod opieką poganina Eliusza Donata, utalentowanego nauczyciela gramatyki i Wiktorinusa, chrześcijańskiego retoryka. Hieronim uczył się również języka greckiego. W 378 lub 379 roku Hieronim przyjął święcenia kapłańskie z rąk biskupa Paulina. Hieronim podjął się rewizji łacińskiego tłumaczenia Pisma Świętego, bazując na Nowym Testamencie napisanym w języku greckim oraz Starym Testamencie powstałym w języku hebrajskim. Jego celem było usunięcie rozbieżności obecnych w ówczesnych tekstach zachodnich. Prace tłumaczeniowe trwały prawie 24 lata. Tłumaczenie Bilblii autorstwa Hieronima zostało nazwane Wulgatą i uznawane jest za jedno z jego najważniejszych osiągnięć. Nazwa Wulgata pochodzi od łacińskich słów "textus vulgatus" – teksty pospolite, dostępne dla wszystkich.

Hieronim zmarł 30 września 420 roku.

30 września obchodzony jest Międzynarodowy Dzień Tłumacza.

16.05.2011

Szarża translatorów - czyli po co nam tłumacze?

Idea stworzenia elektronicznych translatorów nikogo nie powinna dziwić, podobnie jak fakt ich nieustannego ulepszania i dostosowywania do realiów XXI wieku. To, co wywołuje gorącą debatę, nie tylko wśród tłumaczy i literaturoznawców, to pytanie w jakim stopniu możliwy jest „mechaniczny przekład”? Oraz czy kiedykolwiek technologia pozwoli na zastąpienie człowieka maszyną?

Translator automatyczny zwany inaczej tłumaczem komputerowym to specjalistycznie napisany program umożliwiający przekład pojedynczych słów oraz całych tekstów z jednego języka na inny. W odróżnieniu od słowników online wyróżnia go funkcja tłumaczenia całych sentencji. Pierwsze translatory powstały w 1933 roku na użytek wojska. Wkrótce jednak zyskały na popularności. Dziś giganci komputerowi prześcigają się w tworzeniu coraz doskonalszych translatorów tj. takich, których przekład będzie adekwatny do tekstu bazowego.

Głównym problem przy „mechanicznym tłumaczeniu” jest fakt, iż maszyna nie zawsze rozpoznaje związki idiomatyczne, pozbawiając sensu dany fragment. Wprowadzając do translatora następujące zdanie: I am really depressed. Last week I dropped a ball. Now my Mum is furious. W wyniku tłumaczenia automatycznego otrzymujemy przekład: Jestem naprawdę przygnębiony. W zeszłym tygodniu spadła piłka. Teraz moja mama jest wściekła. Translator nie rozpoznał związku idiomatycznego drop a ball, który oznacza popełnić błąd. Zwolennicy „komputerowego przekładu” mówią o oszczędności czasu i wygodzie. Z pewnością proste konstrukcje językowe translator przekłada bez zarzutu, o ile słowa nie są wieloznaczne. Owa oszczędność czasu nie okaże się jednak znacząca, gdy przyjdzie nam prześledzić całe tłumaczenie w kontekście potencjalnych pomyłek.

Obecnie istnieje powszechna zgoda, iż translatory mogą pełnić jedynie funkcje pomocnicze. Nie mogą być uważane za substytuty tłumaczy. Maszyny bowiem pozbawione są, przynajmniej na dzień dzisiejszy, zdolności wychwytywania z tekstu choćby ironii, czy żartu. Pozbawione są także cech, które zdaniem Ryszarda Kapuścińskiego są niezbędne u tłumaczy. Na Światowym Kongresie Tłumaczy Literatury Polskiej w Krakowie Kapuściński przypisał tłumaczom szereg atrybutów wyróżniających ten zawód spośród innych. „Wspominam o tym, aby podkreślić, z jak bardzo wrażliwą i delikatną materią ma do czynienia tłumacz, jak musi mieć wyostrzony wzrok i słuch językowy, językowy gust i intuicję, językową pamięć. Są to cechy najniezbędniejsze, tym bardziej że języki, z którymi tłumacz ma do czynienia, ulegają ciągłej przemianie, stałym przekształceniom, są w nieustannym ruchu, wzbogacają się, ewoluują, poszczególne słowa nabierają nowych odcieni i znaczeń. Jakiego potrzeba tu doświadczenia, czujności i smaku, aby wychwycić i odczytać sygnały tych zmian napływające do nas z czytanego tekstu, z jego ukrytej warstwy, z jego wnętrza!” [1]

Komputer mimo olbrzymiej wiedzy w niego wtłoczonej pozbawiony jest językowego gustu oraz intuicji. To co wychodzi spod pióra tłumacza, naznaczone zostało jego indywidualnym stylem przekładu. Nie można nie zgodzić się z Nabokovem, który napisał, iż tłumacz „przede wszystkim musi mieć taki sam talent, a przynajmniej podobny typ talentu, jak autor, którego wybiera sobie do tłumaczenia. (…). Z drugiej strony to, co dziś wydaje się nierealne, a więc automatyczne tłumaczenia pełne np. ironii, może okazać się za 50 lat czymś oczywistym. Historia pokazała, że nierealne na dzień dzisiejszy, nie musi oznaczać tego samego w przyszłości.

1 - R. Kapuściński, Tłumacz – postać XXI wieku
http://serwisy.gazeta.pl/kapuscinski/1,23084,2746460.html?as=1&startsz=x

21.04.2011

„Najważniejsze jest, by gdzieś istniało to, czym się żyło: i zwyczaje, i święta rodzinne. I dom pełen wspomnień. Najważniejsze jest, by żyć dla powrotu.” — Antoine de Saint-Exupéry

Wszystkim naszym Klientom składamy życzenia zdrowych i radosnych Świąt Wielkanocnych.

06.04.2011

„Kwiatki św. Hieronima” - czyli o pułapkach w przekładzie cz.2

Zgodnie z obietnicą złożoną tydzień temu zaprezentuję poniżej kolejne gafy i wpadki będące udziałem tłumaczy. Nie do rzadkości bowiem należą sytuacje, w których „czerń pamięci” nakazuje tłumaczącemu wypełnienie luki – niekoniecznie słowem adekwatnym do wypowiedzi autora. I tak powstają „kwiatki św. Hieronima”.

Tort i duchy na szczycie świata

W tłumaczeniu ustnym czas działa na niekorzyść tłumaczącego. Upływają cenne sekundy, a słuchacze oczekują na przekład. Ani chwili do dłuższego zastanowienia. Wówczas najtrudniej odnaleźć w zakamarkach pamięci odpowiednie tłumaczenie idiomów. Termin idiom wywodzi się z języka greckiego i oznacza „właściwość”. Słownik Wyrazów Obcych definiuje idiom jako „związek frazeologiczny charakterystyczny tylko dla danego języka i dosłownie nieprzekładalny”. I tak w języku polskim możemy zbudować sentencje opierające się tylko na wyrażeniach idiomatycznych np.: Janek smalił cholewki do Jadzi, która wpuściwszy go w maliny, wyszła na tym jak Zabłocki na mydle.

Niejednokrotnie, w czasie tłumaczeń ustnych natknąć możemy się na dosłowne tłumaczenie zwrotów, w których tłumacz nie rozpoznał idiomów. „It’s a piece of cake” w ustach dyrektora chwalącego się nową budowlą, nie będzie mieć nic wspólnego z ciastem. Oznaczać będzie jedynie, iż ów budynek był łatwym celem do osiągnięcia. Komplementem na pewno nie okaże się skierowana pod czyimś adresem wypowiedź: „Du bist wohl von allen guten Geistern verlassen!” W dosłownym tłumaczeniu oznacza to, iż „opuściły cię wszystkie dobre duchy”. Dla niedowiarków i osób sceptycznych wobec istnień pozaziemskich mam dobrą wiadomość. Otóż owo zdanie nie ma nic wspólnego z duchami. Jej autor zarzucał komuś, iż jest niemądry! Gdy tłumacz nie radzi sobie z przekładem wystarczająco szybko może usłyszeć, iż posiada „długi przewód” – „eine lange Leitung haben.” Z pewnością nie można owej uwagi zapisać po stronie pochwał, gdyż oznacza ona, iż długo myślimy – mamy „spóźniony zapłon”. Przeciwieństwem jest zaś usłyszenie wyrażenia „on the top of the world”, któro nie oznacza „na szczycie świata”. Znaczy tyle co: „pełen życia, energii; bujny, bogaty”.

Znaczna siła w niebieskiej kopercie

Podczas tłumaczenia ustnego dla pewnego koncernu usłyszałam, że firmie grozi, iż otrzyma wkrótce „einen blauen Brief” – dosłownie „niebieski list”. Zbierając myśli, postanowiłam zaryzykować i dopytać autora stwierdzenia, czym jest ów „niebieski list”, bo zapewne nie miał na myśli koloru papeterii. Prośba o wyjaśnienie okazała się posunięciem nader rozsądnym, gdyż „niebieskim listem” nazywane jest oficjalne pismo wysyłane przez szkołę do rodziców ucznia, z informacją, że promocja do następnej klasy jest zagrożona; „niebieskim listem” bywa nazywane też często potocznie pismo zawierające zwolnienie pracownika. Dzięki dodatkowemu pytaniu skierowanemu do rozmówcy, odbiorcy nie czekają na lazurową kopertę, lecz na formalne ostrzeżenie od przełożonych.

W pewnej umowie handlowej tłumacz natknąwszy się na stwierdzenie: „höhere Gewalt” – „siła wyższa”, pozwolił sobie na następujący przekład: „Klient w takiej sytuacji może użyć znacznej siły.” Pytanie nasuwa się samo: Czy ktokolwiek zgodzi się podpisać umowę, która pozwala klientowi na użycie siły i to znacznej? Na szczęście prywatne oddziały wojskowe są w Polsce zakazane!

Na zakończenie jeszcze kilka kwiatków, które wywołują słuszny uśmiech na twarzy. „Stop the car! I mean it!” – zostało przetłumaczone następująco: „Zatrzymaj samochód! Mam to na myśli! – zabrzmiało groźnie, prawda? I kilka przykładów tłumaczenia w odwrotnym kierunku, mianowicie z języka polskiego na j. angielski: „nie zostawia smug” – „leaves no smug effect”; „szkoła wyższa” – „higher school”; „Rada Ministrów” – „Ministry of Foreign Affairs”. I straszno, i śmieszno robi się na duszy czytelnikowi owych przekładów…

30.03.2011

„Kwiatki św. Hieronima” - czyli o błędach i gafach w przekładzie

Każdy tłumacz przynajmniej raz w swej zawodowej karierze popełnił jakiś błąd – mniej lub bardziej zabawny - w zależności od kontekstu sytuacyjnego. Gdy jest to gafa w przekładzie ustnym – istnieje szansa na szybką rehabilitację. Pomocna może okazać się w takiej sytuacji reakcja widowni. Będąc na konferencji prasowej jednej z linii lotniczych, usłyszeliśmy następujący przekład: „Nasza linia lotnicza już od 995 roku obsługiwała najważniejsze porty lotnicze na świecie.” Szmer na Sali pozwolił tłumaczce na skorygowanie wypowiedzi dodanie „zagubionego” tysiąclecia. Gorzej, gdy błąd wkradł się do tekstu dokumentu, książki, czy opracowania. Papier przyjmuje wszystko. I chociaż rację należy przyznać twierdzeniu, iż „nie myli się ten, kto nic nie robi” to jednak pozwoliłam sobie wynotować najciekawsze własne „kwiatki tłumaczeniowe” oraz najzabawniejsze spośród tych, opisanych na stronach Branżowego Forum Tłumaczy (BFT).

Coś na ząb

W ciągu ostatniego 20-lecia wiele zmieniło się w kraju nad Wisłą. Nie dziwią już na ulicach Krakowa, Warszawy, Wrocławia, czy też innych miast i miasteczek obcobrzmiące języki. Nie dziwi również fakt, że turystyka stała się intratnym interesem. W restauracjach zaczęto wprowadzać karty dań w różnych językach – standardem zaś jest menu w języku angielskim. Z pewnością jednak zaskoczyły turystów, wywołując uśmiech na ich twarzach następujące propozycje kulinarne: „Denmark from chicken”, czyli „dania z kurczaka”. ( Denmark to Dania). Z pozycji alkoholowych warto przytoczyć: „Guilt” jako „Wina” ( guilt to rzeczywiście wina, ale rozumiana jako „odpowiedzialność za zły czyn”) - otwierająca kartę win - oraz „Warm beer with roots” (grzane piwo z korzeniami), czyli w wersji oryginalnej „grzaniec”.

Na szklanym ekranie

Po wizycie w restauracji należy się chwila relaksu przed szklanym ekranem. To jednak w przekładach filmów i seriali odnaleźć można największą liczbę gaf i pomyłek. Władający biegle językiem, w którym powstał film niezmiernie rzadko decydują się na oglądanie go w wersji z polskim dubbingiem, czy też z napisami. O ile jest to tylko możliwe wybierają się na film w wersji oryginalnej, by uniknąć niepotrzebnych frustracji związanych niejednokrotnie z – delikatnie rzecz ujmując – niezbyt profesjonalną jakością przekładu. Trudno dociekać przyczyn tego zjawiska, aczkolwiek podkreśla się, iż owe przekłady są często robione jedynie ze słuchu, co sprzyja popełnianiu błędów.

Kilka przykładów zaobserwowanych na kanale BBC Prime. Mężczyzna żyjący w domku letniskowym na przedmieściach cieszył się swoją samotnością do czasu przyjazdu sąsiadów. Gdy jego sielankowy spokój zostaje zakłócony, daje wyraz niezadowolenia z obecności innych w swoim pobliżu. Na konfrontację decyduje się w końcu sąsiad pytając go: „You don’t like having company, don’t you?” Tłumaczenie: „Nie lubisz zajmować się swoją firma, prawda?” (Company to zarówno przedsiębiorstwo, jak i towarzystwo).

Pozostając na tym samym kanale można było usłyszeć: „After you’ve watched a favourite soap” przełożone jako: „Po tym jak wypatrzysz ulubione mydło.” Twórcom scenariusza bynajmniej jednak nie chodziło o to, by bohater szukał mydła. Wyraz „soap” został tutaj użyty jako opera mydlana, serial.

W filmie Lethal Weapon z Melem Gibson fragment „heroine trade” został przełożony jako „handel bohaterką”. Oglądając poczynania bohaterów filmu trudno odnaleźć tam taki wątek. Owa „heroine” to rzeczywiście bohaterka, ale w zamyśle twórców chodziło o drugie znaczenie tego słowa, mianowicie: heroina. Być może tłumacz nie chciał iść na przysłowiową „łatwiznę” wybierając nasuwające się tłumaczenie?

A teraz coś w kontekście Świąt Bożego Narodzenia. „We’ll provide viewers with a Christmas cheer” i przekład: „Wprowadzimy widzów w świąteczne zakłopotanie.” Być może ów przekład byłby adekwatny, gdyby pojawił się w ramówce Telewizji Publicznej w naszym kraju, która to co roku wprowadza widzów w niemałe zakłopotanie emitując hity, które znamy już niemal na pamięć. Wracając jednak do przekładu autorowi chodziło o świąteczną radość.

Kolejne kwiatki św. Hieronima już za tydzień. A w nich między innymi o Ministerstwie Romansów Zagranicznych oraz o umowie handlowej, w której zdaniem tłumacza, jedna ze stron może użyć znacznej siły. Oj będzie się działo…

14.02.2011

Szanowni Państwo,

Miło nam poinformować, że Dobre Tłumaczenia rozszerzają zakres swoich usług tłumaczeniowych o dwa kolejne języki obce: angielski i francuski.

Oferujemy tłumaczenia pisemne i ustne, zwykłe i poświadczone w korzystnych cenach. Współpracujemy z doświadczonymi tłumaczami przysięgłymi języka angielskiego i francuskiego, na których możemy polegać.

Zapraszamy do skorzystania z naszych usług.

Zespół Dobre Tłumaczenia
Monika Rodkiewicz & Monika Krzywda

7.02.2011

Sposób rozliczania tłumaczeń pisemnych:

Tłumaczenia zwykłe (nieuwierzytelnione) Jednostką rozliczeniową tłumaczeń jest strona rozliczeniowa, która w zależności od oferty biura tłumaczeń liczy 1500, 1600 lub 1800 znaków ze spacjami. W naszym biurze strona rozliczeniowa wynosi 1800 znaków ze spacjami.

Tłumaczenia uwierzytelnione Jednostką rozliczeniową w przypadku tłumaczeń uwierzytelnionych, czyli wykonanych przez tłumacza przysięgłego, jest strona licząca 1125 znaków ze spacjami. Kwestię tę reguluje rozporządzenie Ministra Sprawiedliwości, które stanowi również, że stronę rozpoczętą uważa się za całą, czyli np. 3,7 to 4 strony tłumaczenia poświadczonego.

Jak oszacować ilość stron tłumaczenia?

Tłumaczenia zwykłe (nieuwierzytelnione) Aby oszacować ilość stron w dokumencie przeznaczonym do tłumaczenia, wystarczy skorzystać z funkcji Microsoft Word – Narzędzia – Statystyka wyrazów – Znaki ze spacjami. Jeżeli funkcja ta wskazuje np. 3800 znaków ze spacjami, ilość tę należy podzielić przez 1800 znaków ze spacjami (tyle znaków liczy jednostka rozliczeniowa Dobrych Tłumaczeń dla tłumaczeń zwykłych). 3800 zzs / 1800 = 2,1 strony rozliczeniowe x stawka brutto za stronę zaproponowana w indywidualnej ofercie przez Dobre Tłumaczenia = szacowany koszt brutto tłumaczenia.

* Dobre Tłumaczenia dokonują rozliczenia tłumaczenia na podstawie ilości tekstu w języku docelowym, tzn. przetłumaczonego tekstu. Ilość stron wykonanego tłumaczenia może być mniejsza lub większa o ok. 10-15% od szacowanej ilości stron w zależności od języka, na jaki tłumaczony jest tekst. Różnicę tę staramy się zawsze uwzględnić już podczas przygotowywania indywidualnej oferty.

Tłumaczenia uwierzytelnione Aby oszacować ilość stron w dokumencie przeznaczonym do tłumaczenia przez tłumacza przysięgłego, należy postępować zgodnie z podpunktem a), pamiętając, iż strona rozliczeniowa tłumaczenia uwierzytelnionego liczy 1125 znaków ze spacjami. Np. 3800 znaków ze spacjami / 1125 = 3,4, czyli w zaokrągleniu 4 strony rozliczeniowe x stawka brutto za stronę zaproponowana w indywidualnej ofercie przez Dobre Tłumaczenia = szacowany koszt brutto tłumaczenia uwierzytelnionego.

* Rozliczanie tłumaczeń uwierzytelnionych następuje na podstawie ilości tekstu w języku docelowym, tzn. przetłumaczonego tekstu. Ilość stron wykonanego tłumaczenia może być mniejsza lub większa o ok. 10-20% od szacowanej ilości stron w zależności od języka, na jaki tłumaczony jest tekst. Dodatkowo ilość znaków powiększona jest o treści opisowe, które tłumacz przysięgły zobowiązany jest uwzględnić w tłumaczeniu (np. opis pieczątek, podpisów, adnotacji widniejących na dokumencie przeznaczonym do tłumaczenia).

Nasi Klienci nie płacą za zbędne spacje

W trosce o rzetelne rozliczenie z Klientami przed podliczeniem ilości stron rozliczeniowych tłumaczenia z każdego dokumentu usuwane są zbędne (podwójne/ potrójne) spacje.

2.02.2011

Rodzaje tłumaczeń ustnych i kompetencje tłumacza w tłumaczeniu ustnym

Tłumaczenie ustne odbywa się w następujących formach:

Tłumaczenie symultaniczne to tłumaczenie jednoczesne czyli równolegle z mówcą. Mówca nie przerywa swojej wypowiedzi, aby umożliwić tłumaczowi zabranie głosu. Takie tłumaczenie odbywa się najczęściej na dużych międzynarodowych konferencjach. Tłumacz (najczęściej para tłumaczy, którzy zmieniają się co jakiś czas) znajduje się w dźwiękoszczelnej kabinie, słucha przez słuchawki wypowiedzi mówcy i jednocześnie tłumaczy do mikrofonu. Osoby, które nie znają danego języka słyszą je w słuchawkach lektorskich. Takie tłumaczenie jest uważane za najtrudniejsze, ponieważ wymaga ono od tłumacza stałej maksymalnej koncentracji, dobrej dykcji, podzielności uwagi, odporności na stres, doskonale wyćwiczonej pamięci krótkotrwałej i szerokiej wiedzy związanej z tematem przedmiotu tłumaczenia.

Tłumaczenie konsekutywne. W tym tłumaczeniu mówca przerywa swoją wypowiedź, aby tłumacz mógł ją przetłumaczyć. Zazwyczaj od umowy pomiędzy mówcą a tłumaczem zależy to, ile czasu będzie trwała wypowiedź mówcy. Tłumacz zazwyczaj notuje wypowiedź, (jej główne punkty, nierzadko za pomocą symboli lub rysunków), a następnie za pomocą notatek odtwarza w języku docelowym słowa mówcy. Przyjmuje się, że wypowiedź mówcy nie powinna trwać jednorazowo dłużej niż 20 minut. Tłumaczenie nie powinno trwać dłużej niż oryginał i nie krócej niż 75% czasu trwania oryginału. W tego rodzaju tłumaczeniu główne kompetencje polegają do dobrej pamięci, dobrej i sprawdzonej technice zapisu oraz konstrukcji wygłaszanego tekstu źródłowego. W tłumaczeniu konsekutywnym ważne jest oddanie sensu wypowiedzi, forma ma znaczenie drugorzędne, tym niemniej nazwy własne, liczby daty należy zanotować i przetłumaczyć wiernie. Konsekutywność tłumaczenia pozwala na uporządkowanie wypowiedzi. Poszczególne jej elementy można tłumaczyć w innej kolejności, co jest niemożliwe w tłumaczeniu symultanicznym.

Tłumaczenie symultaniczne i tłumaczenie konsekutywne bywa nazywane ogólnie tłumaczeniem konferencyjnym, choć należy pamiętać, że tłumacz ustny nie tłumaczy jedynie podczas konferencji, ale także w wielu innych sytuacjach.

Tłumaczenie à vista. Tłumaczenie a vista jest formą pośrednią między tłumaczeniem pisemnym a ustnym. Tłumacz czyta tekst w jednym języku z kartki i na bieżąco (czyli właśnie a vista) tworzy jego tłumaczenie ustne. Najczęściej ten rodzaj tłumaczenia wykonywany jest przez tłumaczy przysięgłych w kancelariach notarialnych, urzędach stanu cywilnego lub w sądzie, gdy należy poinformować zainteresowaną stronę o treści prezentowanego w nieznanym jej języku dokumentu. Zazwyczaj tłumacz ma do dyspozycji tekst wcześniej i może się z nim zapoznać przed rozpoczęciem tłumaczenia. Wymagane jest szczegółowe tłumaczenie tekstu.

14.06.2010

Miło nam poinformować, że nasze biuro Dobre tłumaczenia zapewniło obsługę w dziedzinie tłumaczeń pisemnych na potrzeby:

MIĘDZYNARODOWEJ KONFERENCJI NAUKOWEJ
„Między indywidualizmem a komunitaryzmem.
Narracyjny wymiar edukacji chrześcijańskiej”

zorganizowanej przez Wyższą Szkołę Filozoficzo-Pedagogiczną "Ignatianum" w Krakowie w dniach 26-29 maja 2010 r. Oprócz tłumaczeń z/na język niemiecki, wykonaliśmy tłumaczenia w kombinacjach z/na język angielski, włoski i francuski.